';

Swimrun Solina 2017 D&P Team

SwimRun , co to znowu jest pomyślałem jak pierwszy raz usłyszałem o takich zawodach. Cytując słowa mojego trenera „to jakaś Pedaliada”. Pojawiły się jednak jakieś nieśmiałe rozmowy przed treningami w grupie i w głowie zaczyna świtać pomysł o starcie.  No dobra to gdzie, no jak to gdzie – Bieszczady.  Ale fajne miejsce na start w takiej formule, piękne jezioro Solina i przyjemne okoliczne górki. Dodatkowo możliwość pływania po Solinie w niemalże każdym kierunku, co jest prawnie zabronione, to jest to myślę.  Impreza Swimrun pod patronatem ÖTILLÖ – to taki IronMan w świecie triatlonistów, w tłumaczeniu oznacza od wyspy do wyspy. Idea jest taka, że startujemy w parach i to jest z jednej strony utrudnienie z drugie udogodnienie . Dlaczego utrudnienie – bo ciężko jest znaleźć osobę na podobnym poziomie pływania i biegania do tego dochodzi dyspozycja dnia i odporność na warunki atmosferyczne, zimna woda, bądź duże upały na bieganiu. A pomocne ponieważ można usłyszeć doping, wsparcie od drugiej osoby z pary no i pozostają względy bezpieczeństwa w otwartej wodzie. Pozostała kwestia to sprzęt, oczywiście istnieje już taki dedykowany a co za tym idzie drogi. Pianka do Swimrun jest inna, elastyczna i ma dwa zamki, przód i tył do tego ma kieszenie na żele. Pullboy i łapki to standard, pomaga w napędzaniu się w wodzie kiedy na nogach są buty. My startowaliśmy w piankach do windsurfingu, moja kosztowała 140 zł, Pawła 80 zł 🙂 .

Dozwolona jest linka holownicza, w naszym przypadku okazała się zbędna. Buty najlepiej lekkie i przełajowe, bieg po górach w pełnym błocie na płaskiej podeszwie to strata wielu minut. Partnerem do startu okazał się być mój trener, tak ten od „Pedaliady” i wiecie co powiem Wam że jemu też się spodobało. Startowaliśmy na dystansie Sprint 20/3/6 co oznacza 20 km biegu, 3 km pływania i 6 wejść do wody. Planowany start godzina 5:58 z Polańczyka, 12 stopni powietrza i 18 wody. Wszyscy gotowi ale startujemy 6:30, słońce już pomału wychodziło na niebo, które tego dnia było błękitne. Pierwsze 2km biegu po asfalcie i to w dół, pierwsze wejście do wody i myśl jak teraz tak mam w tych butach do wody… Poszło, pierwsze pływanie, jesteśmy na holu, linka oplątuje mi tylną nogę , pullboy za luźno opięty na udzie i zjeżdża sobie swobodnie co 150 metrów, ściskam go mocno ale pianka jest gruba i nie do końca mi to idzie. Po wyjściu wprowadzamy dwie zmiany , kolejna woda bez linki i mocniej ściągnięte gumy na ósemce. Jest super, woda przyjemnie ciepła, czysta, szmaragdowa, w wodzie luz, po pierwszym bieganiu grupa się rozciągnęła i nie ma „pralki”. Pierwszy podbieg to kolejny przesiew, co słabsi idą spacerkiem a my się pomalutku turlamy się i wyprzedzamy.  Zdobywamy Jawor, zaliczamy bufet i biegniemy dalej, błoto po kostki buty brudne ale co tam za chwilkę woda to się wszystko umyje. Po drugim może trzecim wyjściu na wody na stromym brzegu łapią mnie skurcze w dwójkach, chwila przerwy, naciąganie nóg i lecimy dalej ale już ostrożniej z mojej strony. Słońce po 2 godzinach od startu już zaczyna grzać, w tej piance i czepku robi się gorąco na podbiegach, więc chłodna woda na kolejnej zmianie daje ulgę. Czasami tylko proszę Pawła o przejście do marszu żeby złapać oddech i dostaję zwykle około 3 sekund, słyszę 101, 102, 103 dobra biegniemy. Wpadamy na metę w czasie 3 godziny 11 minut. Meldujemy się na tym dystansie jako 4 drużyna w męskich, przed nami tylko 3 męskie i 7 drużyn mieszanych. Tak, tak dziewczyny dzisiaj były poza zasięgiem, tak jak pudło.  Dziękuję Paweł za start, dziękuję Sylwii z Naszej grupy GT RAT za doping i podpowiedzi przed startem. No i za „lekarstwo” które aplikowaliśmy po starcie.  Ja polecam ten sport jako uzupełnienie i urozmaicenie w okresie startowym i wcale nie trzeba inwestować a jakiś konkretny sprzęt do SwimRun żeby dobrze się bawić i przyzwoicie ukończyć zawody.

Autor:

Dominik Fonrobert

 

admin

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.